czwartek, 12 listopada 2015

Rozdział 1.

Zbliżała się zima. Watahy wilków szły na doroczne Wielkie Polowanie. Miało ono polegać na upolowaniu największej ilości zwierząt, od zająca do łosia. Dla większości watah to była uciecha, wataha Aukeraeman'a świętowała z innymi. Niestety Wielkie Polowanie nie sprzyjało samotnikom żyjącym na swój kredyt. Ja. Giza, młoda, czarna wilczyca o zielonych oczach maszerowałam po brzegach klifu Ukubwa, patrząc na zbierające się grupy watah w dolinie. Samotne wilki musiały się bronić, watahy wilków lubiły zabijać w tym czasie wszystko co napotkają na drodze. Spoglądałam na niebo od czasu do czasu, jeszcze nie świta. Polowanie miało się zacząć gdy słońce zacznie świecić zza gór Hatari. Wskoczyłam w tym czasie na drzewo wychylające się niebezpiecznie do przodu, robić zamieszanie to jedno z moich hobby. Warknęłam cicho a drzewo lekko się zachwiało. Zauważyłam blask słońca, watahy wyruszyły w las, patrzyłam na to wszystko z wyższością. Takie uroczystości są dla szczeniąt. Zeskoczyłam z wielkiego klifu hamując się przednimi łapami, zjechałam łagodnie po klifie i wskoczyłam na wielki głaz stojący nad rzeką Kina. Wskoczyłam do niej czując przyjemny chłód, futro nasiąknęło zimną wodą. Zanurkowałam patrząc na głębokość i po chwili wyjrzałam zza wody i popłynęłam ku brzegowi. Wydostałam się bez problemu, otrzepałam się i napiłam się zimnej wody która rozeszła się szybko w moim ciele. Korzystając z okazji bycia w dolinie pobiegłam na wielką polanę nazywaną przez inne wilki Peponi, czyli Raj. Trudno było się dziwić, wszystko było pokryte miękkim mchem, drzewa róży rosły po bokach zrzucając swoje ostatnie liście na ziemię. Podrapałam się za uchem poprawiając sobie srebrzyste kolczyki. Pobiegłam dalej rzucając się w liście róży. Położyłam się na plecach w miękkim różanym posłaniu, wiedziałam, że wataha wilków wróci za tydzień. Wielkie Polowanie traktowano poważnie, trzeba zrobić zapasy na zimę. Wstałam otrzepałam się z płatków róż i poszłam do pobliskiego małego jeziora do którego leciała woda z wysokiego wodospadu. Wskoczyłam w wodospad trafiając na skalną półkę, tuż za skalną półką były schodki prowadzące do jaskiń watahy Aukeraeman'a. Weszłam tam biegiem i wskoczyła na wielki podest na którym stały trzy jaskinie, na których stały jeszcze dwie, a na tych dwóch jeszcze jedna. Wskoczyłam do pierwszej jaskini na prawo, wchodząc ujrzałam miękkie futro z upolowanej zwierzyny i wygasłe ognisko z którego bucha jeszcze dym. Nagle poczułam, że ktoś na mnie patrzy, odwróciłam wzrok i zobaczyłam wielką czarną postać z żółtymi oczyma. Uśmiechnęłam się szyderczo.
- Giza... Co ty tu robisz? Wiesz, że nie możesz tu przebywać! - powiedział oburzony wilk.
- Spokojnie Force. Jest Wielkie Polowanie, równie dobrze mogli mnie nadziać na strzały. - odpowiedziałam wilkowi.
- Słusznie, ale musimy przestać to robić Gizo, nie mogę cię wiecznie tu ukrywać, musisz przestać tu przychodzić. Mimo wszystko. - rzekł stanowczo wilk.
- Tak? - warknęłam -  Dobrze, skoro już tak bardzo ci na tym zależy panie ''Wielka Sprawiedliwość''. 
Wybiegłam z ich terenu tak szybko jak zdołałam, warknęłam jeszcze raz widząc czarną postać wilka na skale przed wodospadem. I tak to jeszcze nie koniec.
---
Krótki rozdział jak na początek.
Pozdro.
22:02

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz